Wspinaczkowe mistrzostwa

wydany w Zieleń Miejska – 2018-7
  DRUKUJ

Siódme Mistrzostwa Polski we Wspinaczce Drzewnej odbyły się w tym roku w Skrwilnie, uroczej wsi w woj. kujawsko-pomorskim. To tam osobliwe w formie zawody przyciągnęły interesującą stawkę zawodników nie tylko z naszego kraju, oferując możliwość rywalizacji na najwyższym poziomie.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Choć zawody we wspinaczce drzewnej brzmią jak wspaniała zabawa z dzieciństwa, w świecie arborystów jest to zaawansowana pod kątem przepisów, formuły oraz poziomu impreza, w której zawodnicy o tytuł mistrzowski walczą aż dwa dni. Pierwszego dnia rywalizacja odbywa się w pięciu konkurencjach: praca w koronie, ratownictwo, instalacja liny, wspinaczka na czas oraz wspinaczka po linie. Najlepsza piątka zawodników staje do walki w dniu kolejnym w Konkurencji Mistrzów. Jej wyniki decydują o miejscu na podium oraz kwalifikacji do Mistrzostw Europy (ETCC) i Mistrzostw Świata (ITCC).

Poszczególne konkurencje są częściowym odwzorowaniem fizycznych i technicznych aspektów pracy arborysty. Zawody są więc mobilizacją i okazją do podnoszenia standardów dotyczących pracy na drzewach, bezpieczeństwa, a także miejscem wymiany doświadczeń osób ze środowiska.

Eliminacje

Podczas piątkowej inspekcji sprzętu zawodników nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Prognozy na dzień następny nie napawały optymizmem, a pytanie, jak rozegrać eliminacje w ścianie deszczu, było na tyle kłopotliwe, że choć każdy o tym myślał, nikt nie wspominał o tym na głos.

Na szczęście, prognoza pogody nie sprawdziła się, a utrudnieniem była jedynie poranna wilgoć na konarach drzew. Należy jednak pamiętać, że różne warunki pogodowe są nieodłącznym elementem zawodu arborysty. Tegoroczne eliminacje były wymagające i zawierały wszystko to, co jest nieodłącznym elementem sportu: ducha walki, piękne przejścia, heroizm, dyskwalifikacje, spektakularne zwycięstwa oraz porażki.

Finały

Niedzielne zmagania rozegrały się w centrum parku na dwóch rosnących w bliskim sąsiedztwie drzewach. Nad scenariuszem Konkurencji Mistrzów pracowali najbardziej doświadczeni sędziowie. Widać, że finał był rzetelnie przetestowany i estetyczny. Doskonale odzwierciedlał naturalne środowisko pracy arborysty i pozwolił na wykazanie się całej piątce finalistów. Startujący z piątej i czwartej pozycji: Damian Gacek i Węgier Lajko Bendeguz, po występie finałowym pozostali na swoich miejscach w rankingu. W tym roku obaj ukończyli konkurencję, natomiast popełnili nieco błędów po drodze. Można by rzec, że te występy były miłą rozgrzewką dla kibiców przed faktycznymi zmaganiami.

Ścisłe podium z eliminacji uległo natomiast zupełnemu przetasowaniu. Miejsce trzecie przypadło w tym roku liderowi z ubiegłorocznego Brynka. Odebranie laurów Michałowi Macanowi nastąpiło poprzez utopienie rzutki podczas „limb walk-a“ oraz - można było odnieść takie wrażenie - braku zdecydowania w działaniu. Nie zmienia to jednak faktu, że przejście samo w sobie było wykonane na wysokim poziomie, a ze strony zawodnika czuć było wewnętrzny spokój, tak ważny podczas finałowych zmagań. Należy również wspomnieć, że M. Macan w tym roku reprezentować będzie nasz kraj na Mistrzostwach Świata, które odbędą się już wkrótce w Stanach Zjednoczonych.

Miejsce drugie (a pierwsze po eliminacjach) przypadło Tomaszowi Franikowskiemu. Jego występ cechowała precyzja i nienaganna technika. Sposób przejścia do problematycznej bazy „limb walk“, odciążenie gałęzi oraz finalne oddanie jej z niespotykaną dotychczas u nikogo lekkością budził zasłużony zachwyt publiczności. Zwycięstwo przyniosła jednak innowacyjność w wykonaniu Marcina Anczakowskiego. Zastosowanie rope wrench’a i poruszanie się techniką SRT (Single Rope Technique), dało temu zawodnikowi niezwykłą płynność, a pomysłowy zjazd wyeliminował jakąkolwiek możliwość utopienia ciężarku na kluczowej bazie.

Runda finałowa okazała się więc sprawiedliwa. Z satysfakcją można stwierdzić, że została udźwignięta przez wszystkich bez śladów przesadnego wysiłku na twarzach (tylko oni wiedzą, ile trudu naprawdę kosztowała), pozbawiona była słabych punktów, a co najważniejsze, zwycięstwo przyznała tym, którym należało się najbardziej.

Rekordowe mistrzostwa

Cieszy fakt, że linia demarkacyjna pomiędzy czołówką, a resztą świata pomału się przesuwa. Do finałów dopychają się kolejne „czarne konie”, gotowe do wyścigu, a tegoroczny rekord 29 zawodników startujących w eliminacjach był miłym zaskoczeniem dla organizatorów. Ponadto zamysł przeprowadzenia Mistrzostw Polski w połączeniu z organizacją jednodniowego szkolenia tematycznego w ramach tej samej imprezy był dowodem śmiałości prezes Federacji Arborystów Polskich Katarzyny Rokity. Pokazuje to także zaufanie reszty członków organizacji, że powrót do formuły z I Mistrzostw Polski w Słupsku - łączenia sportu z rozwojem intelektualnym - ma sens. Wysoki poziom organizacyjny tegorocznych zawodów i merytoryczny szkolenia powinien być motorem do wprowadzenia takiego rozwiązania na stałe.

Czy w tym roku możemy stwierdzić, że dotknęła nas szczęśliwa siódma edycja? Niewątpliwie. Na nic jednak samo szczęście gdyby nie wkład pracy rzeszy wolontariuszy i wszystkich zaangażowanych w organizację zawodów osób. Gorące podziękowania płyną również do zarządu Federacji Arborystów Polskich, na którego barkach spoczywał największy ciężar. Nie byłoby także całej imprezy, gdyby nie liczni sponsorzy i wreszcie sami zawodnicy.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus