Kropla świata

wydany w Wodociągi - Kanalizacja – 2016-11
  DRUKUJ

Czerwony jak cegła

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Podobnie jak w przypadku słynnego Jeziora Aralskiego między Kazachstanem a Uzbekistanem i  Salton Sea w Kalifornii, słone jezioro Urmia w Iranie wysycha i kurczy się od dziesięcioleci, ale to nie wszystko. Zdjęcia satelitarne, które wykonano pod koniec kwietnia, przedstawiają zbiornik o ciemnozielonej barwie. Jednak w połowie lipca, dzięki działaniu glonów i bakterii, jego wody uzyskały krwistoczerwony kolor. Susza, ciepło i zwiększone zapotrzebowanie na wodę do nawadniania przyczyniają się do spadku poziomu wody. Ponieważ jezioro wysycha, wzrasta jego zasolenie. Wysokie stężenie soli w ciepłej wodzie sprawia, że to, co pozostało z jeziora, jest doskonałą pożywką dla alg. – W środowisku morskim Dunaliella salina ma kolor zielony – mówi Mohammad Tourian z Uniwersytetu w Stuttgarcie. – Jednakże w warunkach wysokiego zasolenie i nasłonecznienia algi stają się czerwone, ze względu na produkcję karotenoidów chroniących ich komórki – dodaje Tourian.

Rodzina bakterii o nazwie Halobacteriaceae również ma wpływ na barwę wód jeziora Urmia. Bakterie te używają czerwonego pigmentu do pochłaniania promieni słonecznych i przekształcenia ich w energię. Urmia już wcześniej zmieniała kolor na czerwony, jednak wiosenne deszcze i topnienia śniegu z pobliskich gór pozwalały na ustabilizowanie poziomu zasolenia i na powrót do naturalnej, zielonej barwy. Susza i rolnicze użytkowanie wody powodują, iż czerwony kolor staje się coraz bardziej powszechny. Na podstawie obserwacji satelitarnych ocenia się, że jezioro Urmia straciło ok. 70% powierzchni w ciągu ostatnich 14 lat. Akwen był kiedyś jednym z największych siedlisk solowców (Artemia salina), ale utrata wody i wyższe zasolenie ograniczyły ich rozwój oraz rozmnażanie.

Nie będzie wody bez solidarności

Mieszkańcy dużych miast Stanów Zjednoczonych wyszli na ulice w geście solidarności z niewielkim plemieniem Standing Rock Sioux, zamieszkującym Dakotę Północną. Przez ziemię Indian ma przebiegać warty 3,8 mld dolarów ropociąg o długości ponad 1800 km.

Instalacja prawdopodobnie odcięłaby tereny zamieszkiwane przez plemię od jeziora Oahe, które stanowi jedynie źródło wody pitnej tej społeczności. Wydawało się, że nieduża grupa rdzennych mieszkańców Ameryki nie ma szans w starciu z potentatem branży energetycznej. Jednak w związku z trwającą suszą wszyscy Amerykanie są wyczuleni na przypadki braku dostępu do wody. Wykorzystując niekwestionowaną potęgę mediów społecznościowych, Indianie nagłośnili swoją sytuację. Szerokie poparcie społeczne przyczyniło się do zatrzymania budowy rurociągu przez administrację prezydenta Barracka Obamy na terenach federalnych, zlokalizowanych w pobliżu miejsca, gdzie instalacja miałaby przeciąć jezioro Oahe.

Zapowiedziano również, iż cała procedura wytyczania przebiegu rurociągu przez obszary, na których instalacja będzie miała wpływ na środowisko naturalne i lokalne społeczności, zostanie rozpatrzona ponownie. Podobne protesty coraz częś- ciej skutecznie jednoczą społeczności i przynoszą pożądany skutek, ograniczając realizację zasobochłonnych inwestycji, negatywnie oddziałujących na stan wód, powietrza i ziemi.

Na podstawie: news.nationalgeographic.com, opracował Łukasz Bandosz

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus