Kanalizacja to nie śmietnik!

wydany w Wodociągi - Kanalizacja – 2015-3
  DRUKUJ

Kanalizacja to nie śmietnik!

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Niewłaściwe korzystanie z kanalizacji prowadzi do poważnych problemów eksploatacyjnych w sieciach, przepompowniach i oczyszczalniach ścieków. Usuwanie awarii spowodowanych takim postępowaniem zwiększa koszty użytkowania, a tym samym cenę metra sześciennego ścieków.

Kwestię odpadów, których nie należy wrzucać do kanalizacji, reguluje art. 9 Ustawy z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (ramka). Zazwyczaj wyraźnie określają to także zapisy umowy o zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków, którą podpisują odbiorcy. Niestety, aby wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje wobec mieszkańca wrzucającego odpady do kanalizacji, należy przyłapać go na gorącym uczynku, co jest bardzo mało prawdopodobne. Z tego względu przedsiębiorstwa borykające się z awariami spowodowanymi niewłaściwym korzystaniem z kanalizacji wzięły sprawy w swoje ręce i rozpoczęły edukowanie swoich klientów.

Czego nie wrzucamy do kanalizacji?

– odpadów stałych, które mogą powodować zmniejszenie przepustowości przewodów kanalizacyjnych, a w szczególności żwiru, piasku, popiołu, szkła, wytłoczyn, drożdży, szczeciny, ścinków skór, tekstyliów, włókien, nawet jeżeli znajdują się one w stanie rozdrobnionym,

– odpadów płynnych niemieszających się z wodą, a w szczególności sztucznych żywic, lakierów, mas bitumicznych, smół i ich emulsji, mieszanin cementowych,

– substancji palnych i wybuchowych, których o punkcie zapłonu poniżej 85°C, a w szczególności benzyn, nafty, oleju opałowego, karbidu, trójnitrotoluenu,

– substancji żrących i toksycznych, a w szczególności mocnych kwasów i zasad, formaliny, siarczków, cyjanków oraz roztworów amoniaku, siarkowodoru i cyjanowodoru,

– odpadów i ścieków z hodowli zwierząt, a w szczególności gnojówki, gnojowicy, obornika, ścieków z kiszonek,

– ścieków zawierających chorobotwórcze drobnoustroje pochodzące z obiektów, w których są leczeni chorzy na choroby zakaźne, stacji krwiodawstwa, zakładów leczniczych dla zwierząt, w których zwierzęta są leczone stacjonarnie na choroby zakaźne oraz laboratoriów prowadzących badania z materiałem zakaźnym pochodzącym od zwierząt.

Eksploatacyjne koszmary

Najczęstszymi awariami spowodowanymi przez niewłaściwe korzystanie z sanitariatów są zatory sieci kanalizacyjnej. Ich konsekwencję stanowi zalewanie ulic i mieszkań cofającymi się ściekami, co powoduje duże straty materialne, uciążliwości dla mieszkańców, a także szkody środowiskowe. Z danych opublikowanych przez MPWiK we Wrocławiu wynika, że od kwietnia do czerwca 2014 r. przedsiębiorstwo usunęło 148 zatorów na przyłączach oraz w kanałach. Czas usuwania jednego zatoru to od jednej do sześciu godzin, a koszt jego usunięcia wynosi, w zależności od różnych czynników, od 255 do 430 zł za godzinę pracy. Łączne koszty usuwania zatorów w II kwartale 2014 r. poniesione przez wrocławskie wodociągi wyniosły 147 420 zł.

Niewłaściwe korzystanie z kanalizacji spędza sen z powiek także eksploatatorom oczyszczalni. Przyczynia się m.in. do zapychania rurociągów, przenośników oraz awarii pomp, głównie w obiektach mechanicznego oczyszczania ścieków oraz w części osadowej oczyszczalni. – Usunięcie zatoru wymaga co najmniej godzinnej pracy dwóch ludzi oraz powoduje niedotrzymanie harmonogramu zrzutu osadów. W ekstremalnym przypadku czyszczenie pomp osadowych wykonywano do 12 razy na dobę, a czas postoju był dłuższy niż pracy pompy – wspomina Rafał Reszpondek, zastępca dyrektora ds. marketingu Grupowej Oczyszczalni Ścieków w Łodzi. Najpoważniejsza awaria, jaka miała miejsce w łódzkiej oczyszczalni, doprowadziła do kilkugodzinnej przerwy w pracy części osadowej obiektu. Wynikało to z zapchania rurociągu osadowego pękiem włóknin, patyczków higienicznych itp., który wytworzył pięciometrowej długości warkocz splątanych odpadów.

Polska sieć kanalizacyjna jest przystosowana do przyjmowania jedynie nieczystości sanitarnych i papieru toaletowego. Natomiast trafia do niej prawie wszystko, co się do odpływu zmieści – kapsle, puszki po napojach, patyczki do uszu, środki higieny osobistej, przeterminowane lekarstwa, niedopałki papierosów, środki chemiczne, zużyte baterie, a nawet części garderoby. – Niegdyś słynny na całą Polskę był kompletny garnitur wyłowiony ze ścieków, a ostatnio wyciągnięto ok. 200 m splątanego kabla światłowodowego wyrzuconego prawdopodobnie przez zawiedzionego zbieracza złomu. Wydostanie tego odpadu sprzed kraty rzadkiej na wlocie do oczyszczalni było wyjątkowo uciążliwą operacją. Oczywiście królują banknoty, owoce sezonowe oraz kupony totolotka, czyli wszystko co świadomie lub przez roztargnienie mieszkańcy wyrzucają do kanalizacji zamiast do pojemników na odpady – tłumaczy R. Reszpondek.

Bardzo dużo szkód w oczyszczalniach wyrządzają małe, z pozoru nieszkodliwe patyczki higieniczne. Prowadzą do częstych awarii i wymuszają zatrzymywanie pracy urządzeń i ich czyszczenie, a to generuje dodatkowe koszty dla oczyszczalni. – Patyczki w znacznej części przechodzą pomiędzy prętami krat, a następnie po oddzieleniu w piaskownikach i osadnikach wstępnych wraz z flotatem trafiają do komór fermentacyjnych. Tam powodują istotne trudności eksploatacyjne w ciągu przeróbki osadu. Najbardziej dokuczliwym problemem są powodowane przez nie zakłócenia w procesie odwadniania. Elementy te zatykają kanały odcieku i ostatecznie blokują pracę wirówek odwadniających – tłumaczy Roman Bugaj z MPWiK w Warszawie.

Duży problem dla funkcjonowania oczyszczalni stanowią również dopływające wraz ze ściekami substancje chemiczne. Trudne do wyeliminowania oleje, smary, rozpuszczalniki czy farby powodują poważne zaburzenia jej pracy. Zdarza się, że zauważamy dopływające szkodliwe związki, np. ścieki w różnych kolorach, czasem z zawartością tłustych odpadów oblepiających kraty, przenośniki i płuczki. Pojawiają się też ścieki zawierające składniki ropopochodne – wymienia R. Reszpondek. Takie zagrożenia eksploatatorzy są w stanie zauważyć i odpowiednio szybko zareagować, ale często nie można stwierdzić, co przypływa i generuje problemy eksploatacyjne. – W 2011 r. dopiero po efektach oczyszczania w reaktorze biologicznym stwierdziliśmy załamanie procesu nitryfikacji, spowodowane dopływem toksycznych dla naszych bakterii ścieków. Odpowiedzialne za utlenienie związków amonowych bakterie nitryfikacyjne przestały pracować, co w ciągu trzech tygodni doprowadziło do przekroczenia dopuszczalnych wartości azotu na wylocie z oczyszczalni. Dopiero ponowne wpracowanie na bazie linii przepływowych, które szczęśliwie były w tym czasie wyłączone, oraz uzupełnienie nitryfikantów ze źródeł zewnętrznych przywróciło wymagany poziom oczyszczania – tłumaczy R. Reszpondek.

Jedną z najbardziej uciążliwych, a zarazem najczęściej trafiającą do ścieków substancją jest tłuszcz. Jego złogi powodują zapychanie się kanalizacji, ale także szkody dla środowiska. Tłuszcze nie są całkowicie usuwane podczas oczyszczania ścieków, a to skutkuje zmniejszeniem ilości tlenu w zbiorniku, do którego odprowadzany jest oczyszczony ściek. Najwięcej tłuszczów trafia do kanalizacji w punktach gastronomicznych, choć przepisy prawa wymagają stosowania separatorów tłuszczu. Obowiązku takiego nie ma jednak w gospodarstwach domowych, dlatego sami musimy pamiętać, by nie wylewać do zlewu lub toalety olejów, smarów itp. – mówi Konrad Antkowiak, rzecznik prasowy MPWIK we Wrocławiu.

Udrożnić myślenie

Co zrobić, żeby zapobiec tym awariom? Okazuje się, że aby udrożnić kanalizację, należy najpierw zmienić nastawienie i przyzwyczajenia użytkowników. Przedsiębiorstwa wod-kan, zdając sobie sprawę z powagi problemu, prowadzą akcje edukacyjne, wpajające mieszkańcom zasady właściwego użytkowania kanalizacji.

Wagę edukacji doceniono m.in. w Łodzi, gdzie w 2012 r. została zapoczątkowana akcja „Woda wraca”. Na 70 nośnikach zlokalizowanych w toaletach łódzkich pubów i restauracji pojawiły się wtedy plakaty ilustrujące kampanię. O tym, gdzie należy wyrzucać śmieci przypominały także rozstawiane w przestrzeni miejskiej kosze z naklejkami kampanii oraz zawieszki umieszczane na klamkach toalet łódzkich lokali. Drugim filarem kampanii są nadal trwające działania kierowane do najmłodszych użytkowników. – To wśród nich chcemy krzewić postawy proekologiczne. Nie od dziś wiadomo bowiem, że dzieci najlepiej chłoną wiedzę. Przez cały rok nasi pracownicy prowadzą zajęcia w szkołach i przedszkolach. W naszych lekcjach wzięło już udział ok. 3600 dzieci – tłumaczy R. Reszpondek. Obecnie GOŚ Łódź stara się o dofinansowanie akcji ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi.

W ubiegłym roku akcję edukacyjną rozpoczęło MPWiK we Wrocławiu. Hasłem „Nie zapychaj, pomyśl!” chce przekonać mieszkańców, że każdy z nich może mieć wpływ na zmniejszenie ilości awarii rurociągów kanalizacyjnych, jeśli tylko będzie wiedział, czego nie wolno wrzucać do toalet, zlewów i ulicznych studzienek. Akcję nagłośniono w mediach lokalnych i społecznościowych. – Kampania trwa cały czas, lecz nie z takim rozmachem, jak w ubiegłym roku. Nadal funkcjonuje zakładka www.mpwik.wroc.pl/nie-zapychaj-pomysl, która już na stałe pozostanie na stronie internetowej naszej spółki – wyjaśnia Konrad Antkowiak, rzecznik prasowy MPWiK we Wrocławiu. Kontynuowane będą także spotkania z dziećmi i młodzieżą, na których poruszana jest m.in. kwestia racjonalnego użytkowania sieci kanalizacyjnej i zapobieganie zatorom. Pomaga w tym stworzona na potrzeby kampanii postać Potwora Zatora, pojawiającego się w komiksach, na plakatach i w formie gadżetów.

Jak korzystać z toalety, uczą także stołeczne wodociągi. Od kilku lat prowadzą akcję „Sedes to nie kosz na śmieci”, której celem jest podnoszenie świadomości ekologicznej warszawiaków oraz zmniejszenie liczby uciążliwych awarii kanalizacyjnych, będących skutkiem nieprawidłowego korzystania z urządzeń sanitarnych. W ramach kampanii powstał m.in. „Rysunkowy poradnik użytkownika toalet”, w zabawny sposób ukazujący następstwa wrzucania do kanalizacji nieodpowiednich przedmiotów. – Materiały informacyjne są kolportowane podczas imprez organizowanych przez spółkę, a także udostępniane na stronie internetowej www.mpwik.com.pl – wyjaśnia R. Bugaj.

Niebezpieczeństwo czai się w apteczce i pralce

Do kanalizacji trafiają także substancje, które nie powodują zatorów czy awarii kanalizacyjnych, ale mogą być niebezpieczne dla ludzi i środowiska naturalnego. Są to np. farmaceutyki, które pojawiły się w ściekach wraz z rozwojem przemysłu farmaceutycznego oraz wzrostem konsumpcji leków. Głównym źródłem zwiększającej się ilości leków w środowiskach wodnych są gospodarstwa domowe oraz szpitale. Do systemu kanalizacyjnego trafiają bezpośrednio lub z moczem i kałem chorych. Zanieczyszczenie farmaceutykami powodują także jednostki diagnostyczne, zakłady farmaceutyczne i farmy zwierząt hodowlanych, gdzie profilaktycznie antybiotyki podawane są w paszy. – Farmaceutyki jako bioaktywne substancje mogą stanowić wielopokoleniowe zagrożenie dla organizmów wodnych, a w dalszej kolejności dla człowieka, korzystającego ze źródeł wody pitnej zawierających śladowe ilości farmaceutyków. Niestety, niewiele z nich (hormony, antybiotyki) zostało do tej pory scharakteryzowanych pod kątem możliwych skutków ich obecności w ekosystemach wodnych – wyjaśnia Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. Wyniki analiz sugerują, że stężenie farmaceutyków w środowisku nie stanowi zagrożenia dla zdrowia człowieka. Znaczna ich część, wędrująca siecią kanalizacyjną, ulega bowiem biodegradacji podczas tlenowego i beztlenowego oczyszczania w konwencjonalnych oczyszczalniach ścieków. Z drugiej strony szwedzcy badacze (Mistra Pharm) alarmują, że ok. 40% farmaceutyków wraz ze ściekami oczyszczanymi kierowane jest w formie niezmienionej do wód powierzchniowych.

Narastający ogólnoświatowy problem stanowi też zanieczyszczenie środowiska przez odpady z tworzyw sztucznych. Najnowsze badania prowadzone przez Komisję Europejską i Komisję EUREAU wskazują na pojawienie się w ekosystemach morskich małych cząstek plastiku o średnicy mniejszej niż 1 mm, nazwanych potocznie mikroplastikami. Ich źródłem są tworzywa sztuczne i syntetyczne ubrania prane w pralkach domowych. – Nagromadzenie mikroplastików w środowiskach morskich może stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia ludzi. Istnieje prawdopodobieństwo, że zawierają one potencjalnie szkodliwe składniki, które mogą trafić do łańcucha pokarmowego – tłumaczy D. Jakuta. Do oceny wpływu mikroplastików na środowisko potrzebne są jednak dodatkowe informacje i wnikliwe badania. Dopiero ich wyniki mogą skłonić do podjęcia działań prewencyjnych. – Przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne mają świadomość nowo pojawiających się zagrożeń, które związane z rozwojem różnych dziedzin gospodarki i produkcją artykułów dotąd nieobecnych w środowisku. Prowadzone są badania nad nowymi substancjami, które mogą mieć niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka i środowisko, ale to wymagają one czasu – podkreśla D. Jakuta.

Na własnym podwórku

Problem awarii kanalizacyjnych nie dotyczy jedynie mieszkańców dużych miast, których ścieki doprowadzane są siecią kanalizacyjną do miejskiej oczyszczalni. W Polsce z roku na rok rośnie liczba użytkowników przydomowych oczyszczalni ścieków, które również wymagają odpowiedniej eksploatacji. Nieprawidłowe użytkowanie tych urządzeń często powoduje poważne trudności, a nawet zahamowanie procesu oczyszczania ścieków. W jego następstwie oczyszczalnie przestają spełniać swoje funkcje, a nieoczyszczone ścieki trafiają bezpośrednio do cieków wodnych lub do gruntu.

Najpopularniejsze obecnie oczyszczalnie przydomowe, oczyszczające niewielką ilość ścieków na dobę (do 50 RLM), to systemy biologiczne – drenażowe oraz pełno biologiczne na bazie osadu czynnego. Znajdująca się w nich biomasa, odpowiedzialna za oczyszczanie ścieków, jest wrażliwa na dopływ różnych substancji. Należy dbać o jej trwałość i żywotność, a więc nie można wlewać do instalacji kanalizacyjnej farb i lakierów, rozpuszczalników, środków dezynfekujących, lekarstw, a także tłuszczy i olejów spożywczych. Substancje te w dużych ilościach i stężeniach wpływają na niszczenie biomasy.

Innym poważnym błędem popełnianym przez użytkowników jest wrzucanie do toalet przedmiotów, które prowadzą do zatykania zarówno rur kanalizacyjnych, jak i elementów samej oczyszczalni. Serwisanci przydomowych oczyszczalni nierzadko przecierają oczy ze zdziwienia, widząc, co się znalazło w nich. Są to całe warzywa i owoce, a nawet części garderoby. – Nasz partner znalazł niedawno w instalacji damską bieliznę – opowiada Sebastian Świątek z firmy MPI. Lądują tam także produkty higieny osobistej, pieluchy, waciki, niedopałki papierosów, fusy po kawie, żwirek z kociej kuwety, prezerwatywy, ręczniki papierowe oraz inne artykuły łazienkowe i kuchenne.

Zdarzają się też przypadki stosowania preparatów wspomagających pracę oczyszczalni, niedostosowanych do jej typu. Wprowadzenie do oczyszczalni biologicznej środków przeznaczonych do szamb lub oczyszczalni drenażowych powoduje destrukcję znajdujących się w niej bakterii. Z tego powodu absolutnie nie należy stosować tego typu preparatów w urządzeniach działających na bazie osadu czynnego. – Tak naprawdę do oczyszczalni nie powinno dopływać nic poza tym, co wydala człowiek, papierem toaletowym i podstawowymi środkami czystości (w zdroworozsądkowych ilościach). Wszystkie substancje chemiczne, przemysłowe czy agresywne środki czystości negatywnie wpływają na kondycję osadu czynnego odpowiedzialnego za biologiczny proces oczyszczania ścieków. Szczególnie szkodliwe są kostki i zawieszki do WC tłumaczy Mikołaj Rogasik z firmy MPI.

Aby uniknąć tego typu błędów eksploatacyjnych, użytkownicy przydomowych oczyszczalni przed ich uruchomieniem powinni zostać przeszkoleni przez firmę instalacyjną w zakresie funkcjonowania urządzenia. – Najłatwiej uświadomić klientowi, jak korzystać z urządzenia, za sprawą szkolenia z zasady działania oczyszczalni przydomowej. Jednak należy wziąć pod uwagę, iż nie każdy jest mikrobiologiem czy inżynierem środowiska, więc wiedzę należy przekazywać w sposób dostosowany do odbiorcy. Dzięki temu użytkownik pozna funkcjonowanie urządzenia i zrozumie, dlaczego niektórych substancji nie wolno odprowadzać do przydomowej oczyszczalni – tłumaczy S. Świątek. Wprawdzie nie ma takiego prawnego obowiązku, jednak brak tego typu szkolenia może doprowadzić do nieprawidłowych zachowań przed i w trakcie awarii urządzenia.

Użytkownicy kanalizacji często nie zdają sobie sprawy z problemów, jakie powodują śmieci wyrzucane do kanału, jak trudny i skomplikowany proces oczyszczania przechodzi woda z kanalizacji, aby mogła trafić do rzek, a w końcu także do naszych kranów. Należy uświadomić ludziom, że niewłaściwe korzystanie z kanalizacji może poważnie zaburzyć eksploatację systemów ściekowych. W konsekwencji wzrosną koszty, a tym samym ceny usług świadczonych w zakresie za odprowadzenia i oczyszczania ścieków.

Martyna Matuszczak

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus