Branża z perspektywy kobiet

wydany w Wodociągi - Kanalizacja – 2015-3
  DRUKUJ

„Kondycja branży wod-kan. W gronie menedżerek” to debata zorganizowana 24 lutego br. przez nasz miesięcznik, na którą zaprosiliśmy kobiece gremium, autorytety w tym środowisku, aby porozmawiać o ich postrzeganiu najważniejszych dla branży spraw.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Do siedziby wydawcy, firmy Abrys w Poznaniu, tym razem zaprosiliśmy liderki branży wodociągowo-kanalizacyjnej, proponując wymianę poglądów, podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniami. W spotkaniu, które odbyło się w sprawdzonej przez redakcję formule śniadania mistrzów, udział wzięły Beata Hajducka (prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Nowogrodzie Bobrzańskim), Dorota Jakuta (prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie), Romana Agnieszka Kozub (prezes Pniewskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego), Magdalena Pochwalska (prezes Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Sosnowcu), Małgorzata Paździor-Roclawski (dyrektor Stowarzyszenia Wodociągów Kujaw i Pomorza), Klara Ramm-Szatkiewicz (dyrektor Departamentu Planowania i Zasobów Wodnych KZGW), Sylwia Surowiak (prezes Krajowego Forum Spółek Wodnych) oraz niżej podpisane. Gości przywitał Zarząd firmy Abrys – prezes Magdalena Dutka oraz wiceprezes Robert Rosa.

Spytałyśmy panie, jak wygląda dzień z życia prezes przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, a także na czym polega kierowanie i branie odpowiedzialności za sprawy dużej instytucji branżowej (IGWP, KZGW, KFSP). Rozmawialiśmy o sytuacji branży, pułapkach, zagrożeniach, ale również o powodach do dumy i zadowolenia. W programie znalazły się tematy związane z metodami zarządzania, konsolidacją branży, nie zabrakło dyskusji o centralnym regulatorze i nowelizacji Prawa wodnego.

Potrzebny optymizm

Debata rozpoczęła się od podsumowania ostatniego ćwierćwiecza w gospodarce wodno-ściekowej. Panie bardzo mocno podkreślały dokonania kraju w zakresie rozwoju infrastruktury wodno-ściekowej, ale wskazały też na pewien niedosyt, związany ze społecznym postrzeganiem sukcesów, które niewątpliwie osiągnięto w tym sektorze krajowej gospodarki. Tymczasem statystyczny Kowalski ma o tych dokonaniach bardzo małą wiedzę. Jego zainteresowanie sprawami wody kończy się na odkręceniu kranu – woda płynie, bo zawsze z kranu płynęła i płynąć będzie. Natomiast jak do tego kranu trafiła, co sprawiło, że jest wysokiej jakości – to sprawy, którymi nie zaprząta sobie głowy. Faktem jest, a to również sprawka mediów, że o gospodarce ściekowej słyszymy tylko w momencie, kiedy wystąpi jakaś awaria, gdy pęknie rura i roboty utrudniają ruch drogowy. Natomiast o skali inwestycji poczynionych w tym sektorze gospodarki mówi się za rzadko, jeśli w ogóle. – Opinia społeczna będzie zdecydowanie lepiej ustosunkowana do branży wod-kan, jeśli zobaczy efekty np. w postaci czystej wody w rzekach. Mało kto odwiedza oczyszczalnie czy stacje uzdatniania wody, dlatego jesteśmy oceniani poprzez pryzmat jakości wody w rzekach – zauważyła S. Surowiak.

Prawdą jest, że Polska wykonała ogromny skok cywilizacyjny, aby dogonić w tym obszarze gospodarki kraje „starej” Unii. Pokutująca jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia opinia, że jesteśmy największym trucicielem Bałtyku, dawno przeszła do historii. Pamiętamy przecież, że woda często nie nadawała się do picia nawet po przegotowaniu. Dziś mamy smaczną i zdrową wodę, posiadamy nowoczesne i dobrze zarządzane przedsiębiorstwa, stacje uzdatniania wody oraz laboratoria, tysiące wybudowanych i zmodernizowanych oczyszczalni ścieków, setki tysięcy kilometrów sieci kanalizacyjnej i wodociągowej, a ogrom dokonanych inwestycji jest imponujący: – Uczestniczyłam w Brukseli w spotkaniu marszałków województw i przewodniczących sejmików – były to tzw. dni otwarte regionów w UE. Marszałkowie zgłaszali problem z uzyskaniem akceptacji KE ich regionalnych programów operacyjnych w obszarze infrastruktura i środowisko, ponieważ komisarz ds. regionów kwestionował wysokość kwot planowanych na gospodarkę wodno-ściekową ujętych w tych projektach.

Z perspektywy UE nakłady Polski są już tak ogromne, że wydaje się, iż dawno powinniśmy mieć za te pieniądze wszystko zrobione. Musiałam zasugerować, żeby przyjrzano się pułapowi, z którego startowaliśmy, aby sprawdzono, jaki zakres zaległości w obszarze środowisko Polska miała do nadrobienia i że pieniądze, o które wnioskujemy, są nam potrzebne do tego, by wywiązać się ze zobowiązań akcesyjnych. Zrobiliśmy do tej pory bardzo wiele i uważam, że za mało mówimy o sukcesach naszej branży – wyjawiła D. Jakuta.

Polska myśl technologiczna

Nie da się ukryć, że obserwowany w branży wodno-ściekowej postęp nie byłby możliwy bez udziału nowoczesnych technologii. Do tej pory jednak w dużej mierze bazowano na zagranicznych rozwiązaniach. Teraz przyszedł czas, aby promować i wdrażać polskie rozwiązania technologiczne. Niewątpliwie pomoże temu tworzący się w Polsce system finansowania innowacyjności. Priorytet dotyczący innowacji pojawił się m.in. w Strategii Rozwoju Kraju czy Programie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Składając wniosek o takie dofinansowanie, instytucja musi obecnie przedstawić nie tyko projekt badawczy, ale także wykazać jego wdrożenie.

Również IGWP współpracuje na tym polu z uczelniami wyższymi, m.in. z Politechniką Warszawską. Z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej Izba złożyła wniosek do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju o wsparcie programu strategicznego „Woda – szansą czy zagrożeniem rozwoju kraju”.

– We wniosku podkreślamy, że zagadnienia związane z gospodarką wodną stanowią absolutny margines podejmowanej w dokumentach priorytetowych kraju problematyki. Tymczasem światowe trendy planowania strategicznego wskazują, że to woda – jako substancja niezbędna do życia i w tym zakresie bezkonkurencyjna – stanowić będzie barierę rozwojową społeczeństw, a jej deficyt prowadził nieuchronnie do groźnych konfliktów. Tylko racjonalne gospodarowanie zasobami wodnymi może odsunąć te zagrożenia – wyjaśniła D. Jakuta.

Dostępność środków na innowacje spowodowała, że uczelnie wyższe zwróciły się również do przedsiębiorstwa z Sosnowca z propozycjami wspólnego rozwiązania różnych problemów. – Naukowcy mają pomysł, a my jesteśmy poligonem, na którym można go wypróbować – zażartowała M. Pochwalska. Uczelnie doceniają wagę wiedzy praktycznej, która często pozwala na szybszy rozwój danego pomysłu. – Jeden projekt realizujemy z Uniwersytetem Śląskim w dziedzinie IT, a drugim, w zakresie modelowania sieci, zajmiemy się wraz z Politechniką Śląską i Politechniką Wrocławską. Jest to zagadnienie istotne z punktu widzenia pojawiających się coraz częściej anomalii pogodowych – dodała.

W związku z trendami wyznaczonymi w nowej perspektywie finansowej również Stowarzyszenie Wodociągów Kujaw i Pomorza aktywnie przygotowuje się do pozyskania funduszy na realizację innowacyjnych projektów. Aby ułatwić zdobywanie dotacji, na bazie Stowarzyszenia utworzono klaster, który w planach ma m.in. inwestycje związane z pozyskiwaniem energii ze źródeł odnawialnych. – Bezpośrednią przyczyną powstania klastra był fakt, że Agencja Rozwoju Regionalnego uruchomiła fundusze powiązań kooperacyjnych. Członkowie Stowarzyszenia, którzy zdecydowali się do tego programu przystąpić, zawiązali klaster – tłumaczy M. Paździor-Roclawski. Wymogiem jest to, aby poza przedsiębiorstwami działającymi w branży wod-kan w skład klastra wchodziły także jednostki naukowo-badawcze. Z tego względu nawiązano współpracę z Uniwersytetem Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy oraz z prywatnym przedsiębiorcą, który posiada swoją stację badawczą.

Promocja i rozwój polskich technologii są istotne także z punktu widzenia finansowego. Znaczna część kapitału, który Polska pozyskała w ramach funduszy unijnych, wraca do państw członkowskich, ponieważ kupujemy zagraniczne technologie. – Powinniśmy teraz zadbać o polskie podwórko, aby w przyszłości nasze technologie były na tyle ciekawe i innowacyjne, żebyśmy mogli je sprzedawać – podkreślali przedstawiciele Abrysu.

Kolejne wyzwania

W trakcie debaty dyskutowano również o jakości wody i odpowiedzialności branży wod-kan. W Polsce jakość wody powierzchniowej nie zależy jedynie od przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. Skala zanieczyszczeń jest potęgowana przez rolnictwo (środki ochrony roślin) oraz zanieczyszczenia przemysłowe czy farmaceutyki, z którymi nie radzą sobie obecnie wykorzystywane technologie oczyszczania ścieków. Przypomina to niekończący się proces walki o środowisko, ponieważ podczas gdy jeden kryzys zostaje zażegnany, cywilizacja stwarza inne problemy, na których branża musi się koncentrować. Eliminowanie nowych zanieczyszczeń jest obecnie ogromnym wyzwaniem dla oczyszczalni ścieków i stacji uzdatniania wody. – Z drugiej strony w Europie dużo mówi się o tym, czy przedsiębiorstwo wod-kan musi być odpowiedzialne za usuwanie wszystkich zanieczyszczeń z wody i ścieków. Czy powinniśmy nasze technologie w nieskończoność poprawiać, żeby usuwać np. farmaceutyki i substancje priorytetowe, czy raczej należy kłaść nacisk na tzw. kontrolę u źródła. W takim przypadku do zmniejszenia ładunku zanieczyszczeń byłby zobligowany ich wytwórca – skwitowała K. Ramm-Szatkiewicz.

Kolejne wyzwanie w najbliższych latach to uregulowanie kwestii wód opadowych. Jest to problem istotny przy większych projektach infrastrukturalnych, w przypadku których kanalizacja ogólnospławna nie jest w stanie przyjąć dużych ilości zanieczyszczonych wód deszczowych. Szansą na rozwiązanie tej kwestii może okazać się np. budowa zbiorników na deszczówkę, która może być wykorzystywana do podlewania ogrodów lub na cele przeciwpożarowe. Kwestia powtórnego jej wykorzystania powinna być brana pod uwagę już na etapie planowania inwestycji. – Żeby dostać pozwolenie na budowę, trzeba posiadać warunki techniczne, w których opisano systemy zasilania w wodę, odprowadzania ścieków i przyjęcia wód deszczowych. W związku z tym już w warunkach technicznych informujemy o zakazie wprowadzania deszczówki do kanalizacji i konieczności zagospodarowania jej w ramach działki – wyjaśniała M. Pochwalska. Tego typu inwestycje są już prowadzone w naszym kraju. Choć decyzje o ich rozpoczęciu wymagają odwagi i często prowadzą do trudnych negocjacji, to przemawiają za nimi aspekty ekonomiczne.

Coraz częściej powracają także dyskusje na temat wykorzystania wody szarej. Państwa europejskie podchodzą do tego tematu z większą uwagą, zwłaszcza kraje Europy Południowej, które doświadczają braków wody, więc starają się ją odzyskiwać. – W Polsce należałoby skupić się nie na wodzie szarej, ale przede wszystkim na deszczówce. Zgodnie z ramową dyrektywą wodną, woda powinna być zagospodarowywana w miejscu jej opadu, wszelka kanalizacja zaburza równowagę hydrologiczną – zauważyła K. Ramm-Szatkiewicz. Pomóc mogłoby wprowadzenie opłat za odprowadzanie deszczówki do kanalizacji, co skłoniłoby ludzi do szukania innych rozwiązań.

Dyskutując o deszczówce, trzeba także zastanowić się nad problemem przepustowości sieci ogólnospławnej. Z biegiem lat zwiększają się jej przekroje, ponieważ obecnie należy projektować kolektory z myślą o postępie urbanizacji, a także o zaczynających pojawiać się anomaliach pogodowych.

Quo vadis branżo?

Mimo że kondycja branży jest obecnie bardzo dobra, problemem pozostaje niedostateczna rozpoznawalność bolączek gospodarki wodnej na szczeblu krajowym. Temat wody nie cieszy się wystarczającym zainteresowaniem władz rządowych i Parlamentu. Niekorzystny jest podział kompetencji między Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju a Ministerstwem Środowiska. – Gospodarka wodna powinna mieć reprezentanta w randze sekretarza stanu lub pełnomocnika rządu w tym obszarze – podkreślała D. Jakuta.

Zapytane o etap, na którym obecnie znajduje się Polska w wypełnianiu unijnych dyrektyw w dziedzinie gospodarki ściekowej, panie deklarowały, że choć minione lata to dla całej branży wodno-ściekowej, dla przedsiębiorstw i samorządów pasmo sukcesów, to jednak branża nie spoczywa na laurach i ma świadomość stojących przed nią wyzwań, które wynikają chociażby z ostatniej aktualizacji KPOŚK. Do zrobienia nadal pozostaje sporo – trzeba zbudować jeszcze 221 nowych oczyszczalni ścieków komunalnych, 125 zmodernizować, 107 rozbudować, 347 rozbudować i zmodernizować. Należy ułożyć ponad 23 tys. sieci kanalizacyjnej i przeprowadzić ponad 2000 modernizacji tej sieci. Na pewno wielkim problemem jest zagospodarowanie osadów ściekowych: – To są wyzwania, które stoją przed nami, których mamy świadomość i do realizacji których jesteśmy dobrze przygotowani, bo korzystamy z doświadczenia zdobytego w ramach pierwszego rozdania funduszy unijnych – podsumowała D. Jakuta.

– Mimo olbrzymich sukcesów, należy nadal pamiętać o tym, że trzeba jeszcze postawić kropkę nad i – dodała M. Pochwalska, odnosząc się do tego, iż w aglomeracjach nie udało się objąć wszystkich systemami zbiorczymi i że to zadanie na najbliższy czas zarówno dla przedsiębiorstw, jak i samorządów.

Burza w szklance wody

Biorące udział w spotkaniu panie nie unikały również tematu, o którym w ciągu dwóch ostatnich miesięcy było głośno w mediach za sprawą raportu przygotowanego przez ekspertów z firmy doradczej E&Y. Chodzi o zarzuty dotyczące rozdrobnienia branży (w której, przypomnijmy, działa ok. 1600 przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych) i pomysłów konsolidacyjnych. Konsolidacja to słowo klucz, proces, w którym upatruje się rozwiązania wszystkich problemów gospodarki wodno-ściekowej. Warto jednak podkreślić, że to wcale nie nowy pomysł. Przecież już dyrektywa ściekowa wymusiła oddolny, bardzo naturalny, swoisty ruch konsolidacyjny, gdyż w ramach tworzenia wspólnego systemu kanalizacyjnego – aglomeracji ściekowej – przedsiębiorstwa wod-kan musiały podjąć współpracę. Od lat, w naturalny sposób, w ramach integracji systemu kanalizacyjnego tworzyły wspólną sieć, która zaowocowała koniecznością konsolidacji i wspólnego nią zarządzania. Nasi goście popierali tę konsolidację, którą nazwać można produktową, operatorską, wypływającą z potrzeb przedsiębiorstw. Ciekawostką na tym tle była sytuacja pniewskiego przedsiębiorstwa: – Jako spółka jesteśmy przykładem tego, że można się rozstać z dużym udziałowcem i wrócić do macierzy, być samodzielną spółką i realizować inwestycje, rozwijać gminę. Mamy tu więc do czynienia z procesem odwrotnym – przypomniała R.A. Kozub. Podczas rozmowy na temat konsolidacji podkreślano, że w państwie prawa przedsiębiorstwa wod-kan muszą działać w oparciu o nie. Obowiązuje ustawa o samorządzie gminnym, która mówi, że zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków jest zadaniem własnym gminy i to ona decyduje, komu i w jakiej formule zleca jego wykonanie. Nasi goście wskazali,  że dyskusję o przyszłości tego sektora w kontekście konsolidacji inicjatorzy winni podjąć z właścicielami, bo to do nich należy decyzja, albo z rządem, parlamentarzystami, celem zmiany aktualnie obowiązującego prawa. Podczas debaty odwoływano się do doświadczeń innego sektora gospodarki – energetyki. Jest ona traktowana jako wzór. To branża, w której z sukcesem przeprowadzono proces konsolidacyjny. Jednak zapomina się o tym, że w obszarze energetyki funkcjonowało kilkanaście przedsiębiorstw i jedno medium, natomiast branża wodno-ściekowa to blisko 2000 przedsiębiorstw i dwa media. Ponadto w gospodarce wodno-ściekowej panują różne warunki w zakresie pozyskiwania wody, rozmaite są jej jakość i metody uzdatniania, co przekłada się na zróżnicowane koszty. – Oczekiwałabym od tych, którzy ciągle wznawiają dyskusję na temat konsolidacji, aby wspólnie usiedli do stołu z decydentami i w sposób merytoryczny przedstawili zalety i wady tego procesu. Do dzisiaj nie widziałam danych, na których opierają się te raporty. Powinniśmy zacząć rozmawiać, bazując na konkretnych argumentach – podsumowała prezes IGWP. Zgodziła się z tym M. Pochwalska, która zarzuciła niemerytoryczność medialnej debacie o konsolidacji: – Dyskusja o konsolidacji, poza tym, że nie jest merytoryczna, to jeszcze wydaje się mocno spóźniona. Można było zacząć
o tym mówić, kiedy mieliśmy do czynienia z firmami o słabej strukturze kapitałowej i stanie technicznym. Dzisiaj, gdy w branżę zainwestowano, przyjęto konkretne korzystne rozwiązania, kiedy mamy pomysł na dalszy rozwój, próbuje się nas przekonać, że należy te dokonania przekazać w godniejsze ręce – ale jakie? Tak rozumianej konsolidacji jestem zdecydowanie przeciwna.

Debata udowodniła, że nie ma znaczenia płeć osoby pełniącej funkcje zarządcze w przedsiębiorstwach wodociągowo-kanalizacyjnych, ponieważ liczy się posiadanie mądrej wizji zarządzania, liczą się konkretne zadania, znajomość problemów i recepta na ich rozwiązanie.

Anna Lembicz, Martyna Matuszczak

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus