Mity i obiegowe opinie w gospodarce odpadami

wydany w Przegląd Komunalny – 2019-2
  DRUKUJ

Chyba każdy z nas wie, że gospodarka odpadami jest stara jak historia naszej cywilizacji. Wraz z biegiem lat i postępem cywilizacyjnym ulegała ona licznym zmianom. Wraz z ewolucją obrastała w mity i legendy – niektóre prawdziwe, a niektóre oparte tylko na stereotypach i bujnej ludzkiej fantazji.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Wiele z tych mitów pokutuje do dnia dzisiejszego, znajdując podatną glebę dla swojego rozwoju. Przyczyniają się do tego wszechobecne media, które często w pogoni za sensacją są w stanie przekazywać najbardziej nieprawdopodobne teorie. Ze smutkiem należy skonstatować, że pożywką dla tych medialnych sensacji są często nieopatrznie wypowiadane opinie ludzi mniej lub bardziej merytorycznie związanych z gospodarką odpadami. Jak wiemy z „Baśni tysiąca i jednej nocy”, raz wypuszczony z butelki dżin niełatwo do niej powraca. Podobnie zachowuje się medialny dżin stereotypu i mitu odpadowego. Ponieważ większość z tych stereotypów bazuje na jednowymiarowym, uproszczonym postrzeganiu świata, aby dotrzeć do ich istoty, należy przeanalizować temat każdego z nich w całej jego złożoności i wieloaspektowości. Pozwolę sobie przytoczyć kilka z nich, odczarowując proste tezy, na których bazują. Świadomie nie używam w tym tekście ustawowego, formalnego określenia „odpady”, lecz stereotypowego, obiegowego pojęcia, jakim są „śmieci”, ponieważ określenie to lepiej oddaje atmosferę braku merytorycznego związku z realiami gospodarki odpadami.

Mit I – Jeśli, Jasiu, nie będziesz się uczył, to zostaniesz śmieciarzem

Mit pokutujący od lat, stawiający pracowników sektora ochrony środowiska, podsektora ochrony powierzchni ziemi (choć obecnie także żwirowni, podziemi oraz rzek, mórz i oceanów), na dole drabiny szacunku społecznego. Kłóci się to w sposób oczywisty z humanistycznym systemem wartości, które każdego człowieka wartościują według jego przydatności dla reszty społeczeństwa. Że my, śmieciarze, jesteśmy ważnym elementem struktury społecznej i pełnimy w pewnych obszarach funkcjonalnych wręcz kluczową funkcję, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Z pewnością jesteśmy nie mniej potrzebni niż wiele innych grup zawodowych. Aby empirycznie dowieść tak śmiałej tezy, wystarczy przeprowadzić mały, prosty eksperyment. Wstrzymajmy działanie śmieciarzy na kilka dni lub kilka tygodni. Za czym społeczeństwo zatęskni w pierwszej kolejności? Także mit o niskich kwalifikacjach potrzebnych do pracy z odpadami jest bezzasadny. Obecnie gospodarka odpadami to dziedzina przemysłu o rozwiniętej technologii i wysokim poziomie automatyzacji. Do obsługi sprzętu i instalacji potrzebni są ludzie o wysokich kwalifikacjach i dużym zaangażowaniu w swoje obowiązki. Prawdziwymi „śmieciarzami” w pejoratywnym znaczeniu tego słowa są dziś nie ci, co przy śmieciach pracują, ale ci, co bez skrupułów zaśmiecają nasze środowisko naturalne. Pracownicy gospodarki odpadami to obecnie coraz częściej fachowcy i specjaliści w swojej dziedzinie, zasługujący na szczególny szacunek za ich codzienny trud.

Mit II – Śmieci to doskonały interes, zajmują się nim tylko monopole i struktury mafijne

Do pewnego etapu rozwoju gospodarczego produkcja śmieci była minimalna, a ich pozbywanie się było sprawą w miarę prostą. Wraz z rozwojem osadnictwa i aglomeryzacji sadyb ludzkich problem ten zaczynał nabierać znaczenia estetyczno-zapachowo-sanitarnego. Pojawiły się pierwsze profesjonalnie świadczone usługi w tym zakresie. Ponieważ ówczesne śmieci nie zawierały wielu cennych elementów, a społeczeństwo wzorcowo realizowało założenia „zero waste” i gospodarki obiegu zamkniętego, branża ta, mimo niezbędności, była kiepsko wynagradzana w ramach miejskiego systemu ówczesnych usług komunalnych – na równi z grabarzami, zapalaczami lamp ulicznych i woziwodami. W tym okresie, o ile można mówić o monopolizacji, to raczej układ mafijny jeszcze się nie ukształtował w obecnym zdefiniowaniu tego określenia. Lokalne grodzkie monopole wtedy jeszcze raczkowały. Gospodarka odpadami wraz ze wzrostem wartości obrotu kapitałowego oraz drastycznym wzrostem ilości produkowanych śmieci weszła w okres leseferystycznej gospodarki wolnorynkowej. Tam, gdzie warunki temu sprzyjały, za pomoczą różnych metod, rzadko zgodnych z prawem, następowały koncentracja rynku i tworzenie się monopoli, duopoli i oligopoli. Branża stawała się coraz bardziej dochodowa, ponieważ ilość odpadów rosła, a ich ówczesne metody zagospodarowania były ekstremalnie tanie, jako że polegały na wypełnianiu wszelkiego rodzaju zagłębień terenu pochodzenia zarówno naturalnego, jak i antropogenicznego. Pozostałości tego etapu rozwoju odkrywamy do dziś w postaci niecodziennych i ciekawych wykopalisk. Notabene bez branży odpadowej cała współczesna archeologia pozbawiona byłaby jednego z kluczowych miejsc pozyskiwania wiedzy o bardziej lub mniej zamierzchłych czasach. W czasach współczesnych ochrona środowiska, a więc także gospodarka odpadami stały się jednym z ważniejszych kryteriów jakości życia, a nacisk na wysokie standardy jakości środowiska wymusił wprowadzenie restrykcyjnych regulacji prawnych. Przełożyło się to na gospodarkę odpadami, powodując, że jest to jedna z dziedzin gospodarki objęta bardzo precyzyjnymi i restrykcyjnymi regulacjami prawnymi. W Polsce za gospodarkę odpadami komunalnymi odpowiada samorząd szczebla gminnego i to na jego barkach spoczywa obowiązek zapewnienia mieszkańcom kompleksowej usługi komunalnej w zamian za wnoszoną do budżetu gminy opłatę. Usługa ta obejmuje organizację i eksploatację systemu zbierania i transportu odpadów. Drugim, nie mniej ważnym elementem jest budowa sieci instalacji do zagospodarowania odpadów komunalnych. Z obu tych zadań polskie samorządy wywiązują się z różnym skutkiem. Większość z nich, posiadając ograniczone możliwości działania oraz działając w bardzo dynamicznie zmieniającym się systemie prawnym, poradziła sobie z tym trudnym zadaniem znakomicie lub co najmniej dobrze. Gminy te realizują spoczywające na nich zadania samodzielnie, tworząc związki międzygminne lub zawiązując porozumienia. Inne wypełniają swe ustawowe obowiązki, zlecając realizację zadań podmiotom prywatnym wyłonionym w postępowaniach przetargowych. Gospodarka odpadami pokrywana jest z opłat wnoszonych przez mieszkańców i musi się bilansować. Rażąco wysokie nieuzasadnione koszty są na bieżąco monitorowane i eliminowane. Najlepszym weryfikatorem ceny i jakości usług są tutaj mieszkańcy – wyborcy. Marginesem są gminy, gdzie pozbawiona wizji i pozostawiona bez opieki gospodarka odpadami sama się reguluje, tworząc pole do nadużyć i patologii w tym zakresie. Także instalacje przetwarzania odpadów muszą radzić sobie w trudnej, dynamicznej sytuacji, przy rosnących kosztach i ograniczonych możliwościach ich pokrywania. Niezależnie od formy własności nieprzerwanie wypełniają one swą funkcję, chroniąc środowisko i służąc społeczeństwu. Jest to rynek koncesjonowany i ściśle regulowany, więc pełna swoboda działania nie może mieć na nim miejsca. Pojawiające się uogólnienia mówiące o monopolizacji rynku są nadużyciem, które krzywdzi większość samorządów oraz współpracujących z nimi podmiotów gospodarczych. Pojedyncze negatywne przykłady powinny być analizowane, a po usunięciu przyczyn nieprawidłowości eliminowane z gospodarczej i środowiskowej rzeczywistości.

Piotr Szewczyk

przewodniczący Rady RIPOK

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus