wydany w Energia i Recykling – 2018-9
  DRUKUJ

Tego rodzaju odpady, nazywane też paliwem alternatywnym RDF (ang. Refused Derived Fuel), miały być cennym i pożądanym „towarem” na rynku. Okazało się, że jest odwrotnie. Ich wartość jest ujemna. Producenci RDF-u muszą płacić za jego przyjęcie. Niewielką część (około 1 mln ton) przyjmują cementownie, kilkaset tysięcy ton – spalarnie.

Reszta jest magazynowana i czeka na odbiorcę, co – pośrednio – jest przyczyną pożarów na składowiskach, w RIPOK-ach czy w legalnych i nielegalnych magazynach. Są to odpady przesuszone, mające wysoki potencjał opałowy, więc o nieszczęście nietrudno. W wielu wypadkach dochodzi do podpaleń, ale mogą też zdarzać się samozapłony czy niecelowe zaprószenia ognia. W czasie pożarów frakcji wysokokalorycznej do atmosfery uwalnia się ogromna ilość toksycznych związków, może też dojść do skażenia wody i gleby [...]

Dostęp do dalszej części artykułu jest płatny

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się |  Odblokuj kodem  | Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus