Co należy brać pod uwagę przy cięciu krzewów ozdobnych?

wydany w Dodatek specjalny – 2017-11
  DRUKUJ

Idąc wiosną przez osiedla wielu polskich miast, można zobaczyć liczne, często bardzo krótko przycięte krzewy ozdobne. Jednocześnie nie ma większego znaczenia, jaki to gatunek, kiedy kwitnie i na jakich pędach zakłada pąki kwiatowe. Przez kilka lat na warszawskiej Ochocie obserwowałem forsycje, które corocznie były przycinane na wysokości ok. 0,3 m od ziemi w marcu, a więc tuż przed ich kwitnieniem!

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Dzięki temu „zabiegowi” krzewy te nigdy nie zakwitały, natomiast wytwarzały silne nowe pędy. Gdyby jeszcze forsycje miały ciekawe i ozdobne liście, to taki zabieg można by uznać za niepozbawiony sensu. Jednak gatunek ten pozbawiony kwitnienia jest krzewem trzeciorzędnej wartości! I można w jego miejsce posadzić dziesiątki ładniejszych roślin.

Zastanawiam się, co chciano przez to cięcie uzyskać? Na pewno nie chodziło tu o wielkość krzewów, gdyż miejsca na trawniku było wystarczająco dużo. Trudno też sobie wyobrazić, aby chodziło o niedopuszczenie roślin do kwitnienia. Wydaje się więc, że powód cięcia był bardzo prozaiczny – coroczne cięcie tych krzewów było po prostu efektem niewiedzy i paradoksalnie przejawem dbania o rośliny.

Po pierwsze: gatunek i odmiana rośliny

Ogólnie należy stwierdzić, że w przypadku większości uprawianych gatunków nie ma potrzeby systematycznego, corocznego cięcia. Oczywiście, jak zawsze, są wyjątki i istnieje kilka gatunków, które należy ciąć corocznie, i to skracając wszystkie pędy nisko nad ziemią. Zalicza się do nich: budleję Davida, hortensję krzewiastą, lawendę wąskolistną, wrzos pospolity, wrzośce, barbulę klandońską, dziurawce i powojniki wielkokwiatowe kwitnące na pędach jednorocznych. Oprócz tego corocznego, ale słabszego cięcia (skracamy o 30-50% zeszłoroczne przyrosty), wymagają: pięciornik krzewiasty, tawuła japońska, migdałowiec trójklapowy (tniemy po kwitnieniu!), hortensja bukietowa, ketmia syryjska (hibiskus), wielkokwiatowe odmiany powojników kwitnące na pędach zeszłorocznych oraz tegorocznych), róże rabatowe, wielkokwiatowe i pienne. Oddzielną grupę stanowią żywopłoty, które wymagają systematycznego cięcia (strzyżenia) od 1 do 3 razy w sezonie. W przypadku podstawowych gatunków krzewów kwitnących np. żylistków, forsycji, tawuł, krzewuszek, tamaryszków, jaśminowców itp. cięcie sprowadza się właściwie tylko do usuwania co kilka lat najstarszych słabo już kwitnących pędów. Taki zabieg pobudza rośliny do wypuszczania nowych, młodych pędów, które zastąpią te „wysłużone” już wieloletnim kwitnieniem. Tego typu cięcie nazywamy odmładzającym.

Po drugie: powód cięcia

Oczywiście przyczyną cięcia niezależną od gatunku może być nadmierny wzrost krzewów, których gałęzie kolidują ze ścieżkami i przejściami, w wyniku czego utrudniają ruch pieszych, rowerów czy samochodów. Taka sytuacja dotyczy często roślin o szerokim, krzaczastym pokroju, posadzonych zbyt blisko chodników, parkingów czy ulic. Tego typu cięcie nazywamy korygującym.

Drugą przyczyną cięcia, także niezależną od gatunku i odmiany, jest cięcie polegające na usuwaniu pędów zamierających w wyniku chorób, uszkodzeń mechanicznych czy zimowych przemrożeń. Zabieg ten przeprowadzamy już po rozpoczęciu wegetacji, gdy wyraźnie widać uszkodzenia. Takie cięcie nazywamy sanitarnym i wykonujemy je tak, aby miejsce cięcia znajdowało się zawsze na zdrowym fragmencie pędu.

Po trzecie: termin cięcia

Cięcia krzewów ozdobnych najczęściej dokonujemy wczesną wiosną przed rozpoczęciem wegetacji. Wówczas rośliny mają zdolność szybkiej regeneracji i zabliźniania ran (cięcie zawsze powinniśmy przeprowadzać ostrymi narzędziami, aby powierzchnia rany była gładka). Oczywiście w przypadku gatunków, które mają zakwitnąć wiosną lub wczesnym latem, termin cięcia trzeba przesunąć na okres po ich kwitnieniu. W ten sposób nie wpływamy na zmniejszenie kwitnienia w roku wykonywania cięcia. Należy unikać cięcia w czasie silnych mrozów, a także jesienią przed nadejściem zimy – cięcie powinniśmy zakończyć do sierpnia. Później zabieg będzie powodował wyrastanie młodych pędów, które zwykle nie zdrewnieją i mogą przemarzać. W przypadku cięcia gatunków o dużej podatności drewna na choroby grzybowe, np. wierzb czy róż, rany po cięciu powinny być zabezpieczone środkiem grzybobójczym przeznaczonym do tego celu lub farbą emulsyjną z dodatkiem fungicydu, np. preparatu Topsin M w stężeniu 0,1%. W przypadku dużej ilości drobnych cięć ran nie zasmarowujemy, natomiast krzewy zapobiegawczo opryskujemy. Z tych samych powodów cięcie powinniśmy przeprowadzać w czasie suchej, słonecznej pogody. Nie ma natomiast potrzeby zabezpieczania ran powstałych w wyniku cięcia gatunków iglastych, gdyż te same zalewają powstałe rany żywicą.

Po czwarte: intensywność („głębokość”) cięcia

Ogólna zasada jest taka, że im głębsze cięcia się wykonuje (czyli przeprowadzane na coraz starszym drewnie), tym gorzej rośliny je znoszą. Najlepiej goją się cięcia wykonywane na pędach jednorocznych. Ale jak zawsze są wyjątki, np. cisy świetnie znoszą cięcie nawet na kilkunastoletnim drewnie, dlatego stary, zapomniany żywopłot cisowy można zawsze odmłodzić i ponownie uformować. W przypadku krzewów starszych, o nieestetycznym wyglądzie, np. rzadkich czy ogołoconych, które nadają się właściwie do usunięcia, można zastosować radykalne cięcie odmładzające, polegające na krótkim przycięciu wszystkich pędów – najczęściej na wysokości ok. 30 cm od ziemi. Jest to zabieg dosyć drastyczny i w przypadku niektórych roślin może okazać się zbyt daleko posuniętym. Jeżeli po takim drastycznym skróceniu pędów rośliny nie podejmą intensywnego wzrostu przez wytworzenie wielu nowych pędów, należy zrezygnować z ich dalszej uprawy i posadzić młode egzemplarze najlepiej innego gatunku. Bardzo dobrze krótkie przycięcie wszystkich pędów tolerują różaneczniki, azalie czy cisy. Z kolei źle reagują np. rokitniki czy ogniki. Zupełnie odrębną kwestią jest cięcie krzewów w momencie ich sadzenia lub przesadzania. Brak wykonania takiego cięcia w przypadku sadzenia roślin z tzw. gołym korzeniem jest jednym z najczęściej popełnianych błędów! Trzeba wyraźnie podkreślić, że krzewy sadzone z gołym korzeniem (czyli bez bryły korzeniowej) mają bardzo silnie zaburzoną równowagę pomiędzy uszkodzonym systemem korzeniowym a częścią nadziemną. Po posadzeniu system korzeniowy nie potrafi natychmiast zasilić rośliny w wodę, a rozwijające się liście zaczynają prowadzić intensywną transpirację, co prowadzi do silnego stresu wodnego. Nawet jeżeli roślina pokona ten stres i nie uschnie, to odbije się to na jej wyglądzie – będzie miała małe liście i krótkie przyrosty, czasami nawet przez kilka następnych lat. Jeżeli natomiast mocno przytniemy pędy w momencie sadzenia, to zniwelujemy stres wodny, a roślina praktycznie natychmiast rozpocznie prawidłowy wzrost i szybko odtworzy utracone w wyniku przycięcia pędy, a także zdecydowanie zwiększy ich ilość (z każdego przyciętego pędu wyrosną 2-3 nowe), co pozytywnie wpłynie na wygląd krzewu, a w przyszłości przełoży się na intensywne kwitnienie. Oczywiście nie będzie takiego problemu w przypadku sadzenia roślin z pojemnika. W tym wypadku czasami warto jednak wykonać cięcie pędów, szczególnie, gdy sadzone rośliny mają ich mało – od 1 do 3 szt. Pamiętajmy, że cięcie powinno być zawsze wykonane nisko, tj. na wysokości ok. 10 – 20 cm od ziemi. Przycięcie tylko końcówek pędów mija się z celem, a uzyskane w ten sposób krzewy wyróżnią się zaburzonym wyglądem – będą pienne, czyli z ich dolnej partii wyrosną tylko 1-3 pędy, a rozkrzewienie nastąpi w wyższych partiach rośliny.

Wiesław Szydło

 

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

Reklama

comments powered by Disqus