Polska rzeczywistość

wydany w Dodatek specjalny – 2013-5
  DRUKUJ

Tworzywa sztuczne są stosunkowo nowym materiałem, którego produkcję uruchomiono na początku XX w. Charakteryzują się głównie wysoką trwałością, lekkością i niskimi kosztami. Obecnie znajdują one szerokie zastosowanie w artykułach użytkowych o krótkiej i długiej żywotności. W dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić bez nich nowoczesne życie.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Szerokie zastosowanie

Z uwagi na fakt, że tworzywa sztuczne są postrzegane jako tanie, to znalazły zastosowanie w wielu dziedzinach przemysłowych. Wpłynęło to na olbrzymi wzrost ich produkcji, szczególnie w ostatnim stuleciu. Dzięki dodawaniu różnych uszlachetniaczy tworzywa są bardzo wytrzymałymi materiałami, które często „żyją” dłużej niż sam produkt. Największy problem dla środowiska stanowią opakowania z tworzyw sztucznych, ponieważ posiadają one krótki okres używalności, po którym stają się problematycznym odpadem, z reguły porzucanym w różnych miejscach. Odpady z tworzyw sztucznych znajdują się nie tylko na lądzie, ale również w morzach i oceanach, stając się poważnym zagrożeniem dla środowiska morskiego i dla człowieka.

Tworzywa sztuczne w planowej gospodarce (ten okres historii mamy już za sobą) były towarem reglamentowanym. Z oryginalnego surowca korzystały przedsiębiorstwa państwowe lub spółdzielnie. Dla ówczesnych prywatnych zakładów rzemieślniczych dostęp do niego był ograniczony, a w wielu przypadkach wręcz niemożliwy. Pomimo trudności, dawniejsi „prywaciarze”, a obecni recyklerzy produkowali swoje wyroby, bazując na odpadach wydobytych przez tzw. nurków na śmietniskach. Tak się rodził polski odzysk i recykling w ustroju socjalistycznym, tak było również na początku lat 90. ub.w. Wszystko, co zostało wyprodukowane z tzw. plastiku, sprzedawano „na pniu”. W tym samym okresie w krajach Wspólnoty wprowadzano selektywną zbiórkę odpadów opakowaniowych w celu poddania ich recyklingowi.

W zrównoważonym kierunku

Wytyczenie nowego kierunku, który został określony jako zrównoważony rozwój, spowodowało wprowadzenie oszczędnej polityki zużycia surowców wtórnych, a w konsekwencji wykorzystywanie odpadów jako źródła surowcowego. W tym czasie testowano różne systemy ograniczenia negatywnego oddziaływania odpadów opakowaniowych na środowisko, w tym aspekty ekonomiczne. Po wielu latach udało się znaleźć kompromis, który został udokumentowany w postaci dyrektywy 94/62/WE, do wprowadzenia której były zobowiązane, zgodnie z traktatem, wszystkie kraje członkowskie UE. W tym czasie nastąpił przełom w gospodarce odpadami związany z odzyskiem i recyklingiem. Wdrożona dyrektywa określała cele do osiągnięcia przez kraje członkowskie, a dzięki niej wprowadzono również zasadę „zanieczyszczający płaci”. Na jej podstawie kraje członkowskie przeniosły obowiązek odzysku i recyklingu na wprowadzającego wyroby w opakowaniu, który był odpowiedzialny za zebranie i zagospodarowanie masy opakowań. Zgromadzone odpady opakowaniowe, zgodnie z hierarchią postępowania, należy w pierwszej kolejności poddać recyklingowi. Jednak Ministerstwo Środowiska, wdrażający dyrektywy, „poszło na skróty” i nakazało przedsiębiorcy uzyskać określony poziom recyklingu. Niestety, dla wielu osób między poddaniem zebranego odpadu recyklingowi a potwierdzeniem recyklingu nie ma różnicy.

Decydentom resortu środowiska i ich doradcom wydawało się, że „nurkowie” i rzemieślnicy zapewnią im stosowne poziomy odzysku i recyklingu. Zapomnieli o tym, że motorem napędzającym recykling tworzyw sztucznych był popyt na gotowe wyroby z tych materiałów. W dobie napływu tych wyrobów z innych krajów „garażowe” wyroby stały się niezbywalną tandetą. Głównym celem dyrektywy było ograniczenie negatywnego oddziaływania na środowisko powstających odpadów po opakowaniach. W praktyce okazało się, że podstawowy cel nie został osiągnięty. Roczny wzrost poziomów recyklingu materiałów opakowaniowych był równoznaczny ze wzrostem konsumpcji, a ona z ilością składowanych opadów opakowaniowych, których masa od wielu lat nie ulegała zmniejszeniu.

Absurdy dnia codziennego

Dyrektywa 2008/98/WE z 19 listopada 2008 r. w sprawie odpadów oraz uchylająca niektóre dyrektywy, czyli tzw. dyrektywa ramowa, określa ogólny cel w zakresie recyklingu odpadów z gospodarstw domowych. Obejmuje on, oprócz innych materiałów, także odpady z tworzyw sztucznych. W dokumencie tym zawarto zapis, dzięki któremu wprowadza się rozszerzoną odpowiedzialność producentów jako najważniejszą zasadę w dziedzinie gospodarowania odpadami. Ustanowiono w niej również hierarchię postępowania z odpadami, w której zapobieganie powstawaniu odpadów, ponowne użycie i recykling są ważniejsze niż odzysk, w tym odzysk energii i unieszkodliwianie. Jednak występuje wyraźny kontrast między wymogami prawnymi a rzeczywistą praktyką gospodarowania odpadami. Minister środowiska zmienił cele dyrektywy 2008/98/WE, przypisując obowiązek zbiórki odpadów opakowaniowych gminie. To właśnie gmina ma uzyskać zakładane poziomy recyklingu, co z kolei prowadzi do absurdu. Zgodnie z ustawą, poziom zbiórki i recyklingu powinien zostać określony na podstawie morfologii odpadów, która jest wartością statystyczną, a więc jak dotychczas istniejącą na papierze, a nie w rzeczywistości.

Przedsiębiorcy zajmujący się recyklingiem tworzyw sztucznych muszą spełnić wymagania w zakresie ochrony środowiska. W efekcie są oni poddawani częstym kontrolom urzędów nadzorujących i przygotowują biurokratyczne sprawozdania do: gmin, urzędów marszałkowskich, przedsiębiorców dostarczających odpady lub organizacji odzysku. W celu zrealizowania wspomnianych narzuconych ustawowo ambitnych obowiązków i realizacji celów nałożonych na Polskę recykler musi dodatkowo kupić odpad. Tego typu działalność wymaga wielkiej charyzmy ze strony recyklerów w porównaniu do ich kolegów z innych krajów Wspólnoty.

Czy obecne warunki dla branży są racjonalne? Stworzony przez resort środowiska system kojarzy się raczej z archaicznymi rozwiązaniami funkcjonującymi w latach 90. w krajach EWG (Europejska Wspólnota Gospodarcza). A jak sytuacja wygląda w innych krajach UE? Organizacja odpowiedzialna za zbieranie (wykonuje obowiązek przemysłu) przekazuje odpad do recyklingu z ewentualną dopłatą, pokrywającą ujemne saldo bilansowe przetwarzania odpadów. Pomimo wyższych kosztów produkcji, w tym zarobków pracowników, towary pochodzące od recyklera z zachodnich krajów są konkurencyjne w stosunku do polskich wyrobów. Czy i kiedy resort środowiska prawidłowo wdroży wytyczne dyrektyw w zakresie zasady „zanieczyszczający płaci” i obciąży producentów kosztami odzysku za odpad powstający po ich produktach?

Jerzy Ziaja

prezes Zarządu

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Recyklingu

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus