E-mobilność w Europie

wydany w Czysta Energia – 2017-11
  DRUKUJ

Zakładana dynamika wzrostu liczby pojazdów elektrycznych na świecie może przyprawić o zawrót głowy. Obecnie po drogach świata porusza się już 1,2 mln aut tego typu. A rynek ten wciąż rośnie.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

W czołówce europejskich krajów są Niemcy, Anglia, Francja, Holandia oraz Norwegia. W każdym z nich zainstalowano już po kilka tysięcy punktów ładowania, natomiast liczba samochodów elektrycznych waha od 80 tys. do 150 tys. W Polsce punktów ładowania jest około 150, natomiast samochodów elektrycznych – niecałe dwa tysiące. Ambitne plany rządu mówią, że w ciągu 10 lat liczba pojazdów na prąd wzrośnie z obecnych 2 tysięcy nawet do miliona.

Norweska ikona

Warto zatem wzorować się na krajach, które dysponują sprawdzonymi sposobami wsparcia i opracowały zbiory najlepszych praktyk, stymulujących wzrost sprzedaży samochodów elektrycznych. Prawdziwą ikoną elektromobilności i żywym laboratorium jednocześnie jest Norwegia, gdzie w 2010 r. jeździło 3300 pojazdów elektrycznych, w 2012 r. ok. 6500, a w 2015 już 73 000. Dziś ponad połowa (ok. 51%) sprzedawanych samochodów w Norwegii to auta elektryczne lub hybrydy, zaś plan na 2020 r. to 400 tys. aut. Jak osiągnięto takie wyniki? Królestwo Norwegii już od dekad wspiera elektromobilność, a zastosowany przez rząd system zachęt przynosi obecnie wymierne efekty. Samochody elektryczne mogą korzystać z buspasów w całym kraju, bezpłatnego parkowania w miastach oaz z ładowarek publicznych. W celu ich montażu spółdzielnie mieszkaniowe oraz stowarzyszenia mogą skorzystać z komunalnych dotacji. Działania te przyczyniły się do wyraźnego spadku emisji dwutlenku węgla oraz tlenków azotu.

Jednakże, jak zaznacza dr inż. Bartosz Tęcza, dyrektor Projektów Strategicznych w Eneris Surowce, rząd Norwegii rozważa wprowadzenie opłat dla samochodów elektrycznych ważących ponad 2 tony, czyli w praktyce dwóch modeli Tesli. Opłata ta ma na celu przyspieszenie prac badawczych nad akumulatorami, co przy tak rozwijającym się rynku EV, czyni z Norwegii coraz prężniejszy ośrodek innowacji w przemyśle pojazdów elektrycznych.

Recepta na rozwój

W Wielkiej Brytanii z budżetu centralnego dofinansowywane są lokalne inicjatywy wspierające elektromobilność, takie jak budowa buspasów, z których mogą korzystać auta elektryczne, publicznych systemów ładowania, zakup samochodów elektrycznych przez instytucje publiczne czy zwalnianie tego typu pojazdów z opłat parkingowych.

Ambicją rządu niderlandzkiego jest redukcja emisji CO2, poprawa efektywności energetycznej i zmniejszenie zależności od paliw kopalnych. Duże miasta, takie jak Amsterdam, Rotterdam i Haga, organizują przetargi na instalację i eksploatację publicznych systemów ładowania. Istnieją też wydzielone miejsca postojowe i darmowe ładowarki w centrum miasta. Na usuwanie barier i rozwój publicznej sieci ładowania rząd przeznaczył 5,7 mln euro. W Amsterdamie do 2040 r. cały transport, włącznie z rzecznym, będzie zasilany wyłącznie energią elektryczną: z wiatraków, paneli słonecznych i biomasy.

W Niemczech rząd federalny uruchomił fundusz wsparcia elektromobilności o wartości 1 mld euro, który jest finansowany po połowie przez państwo i producentów aut. Osoby kupujące samochód elektryczny o wartości do 60 tys. euro otrzymają 4 tys. euro dopłaty. 100 mln euro w ramach funduszu zostanie przeznaczonych na zakupy elektrycznych samochodów przez instytucje publiczne. W Austrii wyasygnowano ponad 72 mln euro w celu wsparcia mobilności bez emisji dwutlenku węgla. Rozbudowany program obejmuje pomoc w zakupie pojazdów elektrycznych i montażu stacji ładowania. Obowiązkowym warunkiem jest jednak zasilanie pojazdu w 100% energią elektryczną ze źródeł odnawialnych.

W Szwecji nie pobiera się podatku od pojazdów przez pierwszych pięć lat oraz zmniejsza się jego wysokość w przypadku samochodów służbowych. Co ważne, można otrzymać dotację w wysokości 4000 euro na każdy nowy osobowy pojazd elektryczny. Poza tym w wybranych szwedzkich miastach udostępniane są bezpłatne parkingi dla aut tego typu.

Na tym europejskie państwa nie poprzestają. – Kraje te stosują nie tylko zachęty, ale także zmieniają prawo, aby aktywnie wspierać rozwój rynku EV. Na przykład Wielka Brytania chce wprowadzić obowiązek instalacji ładowarek na stacjach benzynowych – mówi dr inż. Bartosz Tęcza, dyrektor Projektów Strategicznych w Eneris Surowce

Katarzyna Błachowicz


Anna Larsson, Green Business Norway, norweski partner w projekcie „Efektywność energetyczna przez rozwój Elektromobilności w Polsce”

Kluczowe znaczenie ma inicjowanie przez rząd Norwegii trendów ekologicznych. Świetnie obrazuje to dynamiczny wzrost elektromobilności w Kraju Wikingów. Ulgi przy zakupie samochodów elektrycznych, zwolnienie z opłat za autostradę oraz za korzystanie z promów i możliwość poruszania się uprzywilejowanymi pasami ruchu w dużych miastach przekonały Norwegów do elektropojazdów. Teraz, żeby odebrać z salonu auto elektryczne, trzeba czekać kilkanaście miesięcy. Wydatek państwa jest olbrzymi (w 2015 r. koszt mechanizmów wsparcia oszacowano na 400-500 mln euro), ale władze przyznają, że stworzenie rynku, a co ważniejsze, wyraźne zmniejszenie emisji CO2 oraz tlenków azotu, były tego warte.


 

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus