Totalny chaos?

wydany w Czysta Energia – 2016-3
  DRUKUJ

Według opozycji, rząd chce mieć władzę totalną, ale sama opozycja zapowiada, że będzie „totalna”, czyli jakby bez względu na interes państwa i obywateli – byle na przekór rządowi. Nie wdając się w te polityczne przepychanki i połajanki, ze smutkiem można spostrzec, że branży energetyki odnawialnej grozi chaos. Może nawet totalny. Właśnie dlatego, że za dużo w niej polityki.

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich.

Ustawa o odnawialnych źródłach energii 20 lutego obchodziła „roczek”. Ale nastroju do świętowania nie było, bo ten akt prawny nie sprzyja osiąganiu celów, z myślą o których go uchwalono. Wprawdzie od początku mówiło się, że główną zaletą ustawy jest to, iż… wreszcie jest, ale chyba nikt wówczas nie przypuszczał, że i to niedoskonałe „szczęście” może być tak krótkotrwałe. Ustawa miała w całości wejść w życie z początkiem br., ale zaledwie cztery dni wcześniej nowy rząd odroczył to wydarzenie o sześć miesięcy.

Jak wynika z różnych przecieków i niezbyt oficjalnych wypowiedzi, rządzącym nie podoba się zarabianie na energetyce prosumenckiej. Dziwne jest wszakże to, że tzw. poprawka prosumencka została przegłosowana, pomimo oporu poprzedniego rządu, również głosami dzisiejszej partii władzy. Energetyka prosumencka, wg przedstawiciela resortu energii, to korzyść dla zamożniejszych kosztem uboższych. Zanosi się więc na poprawkę poprawki, a mówi się też o zmianach zapisów dotyczących systemu aukcyjnego. Podbranża wiatrowa intensywnie przygotowywała się do uruchomienia tego systemu, aż tu nagle 19 lutego pojawił się projekt tzw. ustawy odległościowej, który może przyhamować jej rozwój na lądzie. A co o tym projekcie sadzą eksperci, warto przeczytać na stronie 12.

Rządzący chcieliby, aby w branży OZE osiągnięto konsensus. To jednak mrzonki, bo przecież interesy i potrzeby wsparcia są tu po części rozbieżne. Dobrze jednak, że dostrzeżono formalno-prawne bariery w rozwoju biogazowni i zapowiedziano ich usunięcie. Tak czy owak, w ogłoszonym przez wicepremiera Morawieckiego programie rozwoju o samej energetyce napisano niewiele. Uwagę zwraca pozytywna zapowiedź wykorzystania potencjału geotermalnego oraz rozwoju przydomowych elektrowni w ramach tzw. energetyki obywatelskiej. Są też plany kreowania samowystarczalnych energetycznie „mikroklastrów”. Sęk w tym, że zapoczątkowany rozwój spółdzielni energetycznych (na wzór funkcjonujących w Niemczech) budzi u niektórych skojarzenia tylko ze spółdzielczością à la PRL, mimo tak pięknych jeszcze wcześniejszych tradycji. Słowem: chaos. Pytanie tylko, czy będzie on „totalny”, czy jednak zacznie się to wszystko układać. Oby zaczęło i oby szybko.

 Urszula Wojciechowska

 redaktor naczelna

 

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus