„Cztery pokoje”

wydany w Czysta Energia – 2013-8
  DRUKUJ

Sezon wakacyjny w pełni, tymczasem nie tylko ze względu na sprzyjającą, póki co, aurę w sektorze biopaliw coraz goręcej. Temperatura rośnie nie tylko wtedy, kiedy spojrzymy na nasze krajowe podwórko, ale także jeśli przyjrzymy się arenie europejskiej. Ale po kolei. Mija kolejny miesiąc (gdy piszę ten tekst, to akurat siódmy), a NCW na 2014 r. jak nie było, tak nie ma. Jeszcze w lutym br. Koalicja na rzecz Biopaliw przestrzegała Ministerstwo Gospodarki, że zbyt długie przeciąganie prac nad nowym rozporządzeniem w sprawie Narodowych Celów Wskaźnikowych po 2013 r. nie służy, delikatnie rzecz ujmując, stabilizacji łańcucha wytwórczego biokomponentów, ze szczególnym uwzględnieniem jego najwrażliwszego ogniwa, czyli rolnictwa. Było to jeszcze długo przed zasiewami kukurydzy, czyli podstawowego w warunkach polskich surowca do produkcji bioetanolu, nie wspominając o właśnie rozpoczynających się zbiorach rzepaku na biodiesel. Obecnie te argumenty oczywiście uległy dewaluacji, ale to nie znaczy, że problem zniknął. Postęp jest taki, że nie mówimy już przynajmniej o kwestii czysto hipotetycznej, gdyż przedstawiciele resortu zapewnili w ostatnim czasie, że takie prace trwają, a projekt rozporządzenia jest gotowy. To dobra wiadomość, nawet jeśli ministerstwo proponuje zamrożenie poziomu NCW w kolejnym roku i pozostawienie go na poziomie 7,1%. Na progres w zakresie celów na 2020 r. pozostała w sumie jeszcze chwila, a nie wiadomo przecież, jaką „niespodziankę” przygotuje Bruksela. Tam również o biopaliwach w ostatnim czasie było głośno, bo zainteresowanie poszczególnych komisji Parlamentu Europejskiego wzbudził nieszczęsny wniosek legislacyjny KE z 17 października 2012 r. Eurodeputowani mieli już okazję do odniesienia się do pomysłów KE, wśród których kluczowymi kwestiami są ograniczenie udziału surowców rolnych w produkcji biopaliw i ustanowienie dodatkowych emisji dla biopaliw, wynikających z pośredniej zmiany użytkowania gruntów (ILUC). Analogicznie do tego, jak wyglądała dotychczas debata między zwolennikami a przeciwnikami biopaliw na forum mediów, również w Parlamencie Europejskim zgłaszano przeciwstawne, wykluczające się opinie. Można byłoby w tym kontekście parafrazować słowa piosenki „Cztery pokoje” Kazika Staszewskiego, w której autor, oceniając wariantowość poszczególnych frakcji politycznych w Polsce, stwierdza, że różnica polega na tym, że „jedni mówią, że PRL była cool, a drudzy mówią, że nie i że jedni mówią, że pewno Boga nie ma, a drudzy mówią, że jest”. Zwłaszcza ta ostatnia sentencja pasuje do debaty na temat pośredniej zmiany użytkowania gruntów w związku z rozwojem sektora biopaliw, albowiem tylko do religii można przyrównać wiarę w istnienie zjawiska, którego nie jesteśmy w stanie w sposób bezsporny zmierzyć i potwierdzić naukowo.

W jakim kierunku pójdziemy, dowiemy się szybciej niż pierwotnie zakładano, ponieważ debatę plenarną na temat przyszłości biopaliw przeniesiono z listopada na wrzesień. To kolejny dziwny ruch. Z jednej strony zapewne szybciej otrzymamy odpowiedź na pytanie: „co dalej?”, co w kontekście narzekań na powolność prac legislacyjnych nad NCW powinno cieszyć. Z drugiej jednak strony wrzesień to jeszcze nie czas, aby w pełni podsumować sezon rolniczy, na którym przecież wprost podjęte decyzje odcisną swoje piętno. Być może inny byłby przebieg dyskusji o biopaliwach, także z uwagi na ich wpływ na głód na świecie i wzrost cen żywności, gdybyśmy mieli za sobą świetny (jak to obecnie się zapowiada) sezon produkcyjny w rolnictwie, którego naturalną konsekwencją staje się większa podaż ziaren i nasion oraz spadek ich cen?

Adam Stępień, Krajowa Izba Biopaliw

Ten artykuł jest dostępny dla wszystkich

Z prenumeratą cyfrową lub papierową uzyskasz
bezpłatny dostęp do wszystkich treści.

Sprawdź ofertę prenumeraty

Zaloguj się  |  Prenumerujesz? – otrzymaj dostęp

comments powered by Disqus